Koło historii - Kresowym szlakiem - Kosów - huculskie Davos
Opis i zarys fabuły
Spośród uzdrowisk na Huculszczyźnie największą legendą obrósł Kosów. A stało się to za sprawą dra Apolinarego Tarnawskiego, który dla Kosowa położył podobne zasługi jak Tytus Chałubiński dla Zakopanego. Tym wybitnym postaciom przyświecała całe życie ta sama myśl osłonić swoich pacjentów przed chorobą i śmiercią, przedłużyć im życie. W położeniu Kosowa dopatrywano się podobieństwa do szwajcarskiego Davos i niektórzy publicyści nazywali ten kurort huculskim Davos. Kosów leży bowiem w pięknej kotlinie przeciętej kapryśną i groźną rzeką Rybnicą. W jego centrum, tuż przy rynku, pnie się stroma prawie pionowa kamienne góra zwana Zamkową. Kosów to ważny punkt tranzytowy. Świadczą o tym mosty, które tu ciągle stawiano, a po kolejnych harcach powodziowych rzeki Rybnicy odbudowywano. Było tych mostów wiele i nosiły różne nazwy; Kucki, Śródmiejski, Zachodni, Bański zwany też Salinarnym, bo stał przy tzw. Bani, czyli kopalnianej łaźni solankowej. Duże znaczenia dla Kosowa miało powstanie w 1876 r. w Kołomyi szkoły ceramicznej. Garncarstwo i kaflarstwo wprawdzie istniało tam od wieków, ale czas świetności dla tej gałęzi rzemiosła artystycznego w Kosowie przyszedł wraz z osiedleniem się tam absolwentów tej właśnie szkoły. W tym czasie pojawił się też w Kosowie samorodny talent Aleksander Bachmiński (1822 1882), malarz, garncarz, kaflarz, wyjątkowy artysta. Kosów zasłynął w II RP jako miejsce wielkich huculskich jarmarków, pulsujących zadziwiającą, niespotykaną w tym miejscu Europy egzotyką.