TVZajawka
TVZajawka PL
film.org.pl · · 16 min czytania

AKTOR TOTALNY. 10 najlepszych ról KLAUSA KINSKIEGO

Gdy pojawiał się na scenie i ekranie, nie miał sobie równych. Sto lat temu urodził się Klaus Kinski – być może najwybitniejszy aktor w historii kina. The post AKTOR TOTALNY. 10 najlepszych ról KLAUSA KINSKIEGO first appeared on film.org.pl .
AKTOR TOTALNY. 10 najlepszych ról KLAUSA KINSKIEGO
Źródło ilustracji: film.org.pl

Mówił o sobie, że jest burzą i oceanem, najciemniejszym lasem i najbardziej stromą górą, jest dzikim zwierzęciem pochwyconym w człowieczą postać . Wykłócał się z reżyserami i członkami ekipy, wszczynał awantury na planach filmowych i poza nimi, wdawał się w bójki z widzami, wywoływał kontrowersje i skandale (nawet po śmierci), a jego własna córka nie zostawiła na nim suchej nitki. Ale gdy pojawiał się na scenie i ekranie, nie miał sobie równych. Sto lat temu urodził się Klaus Kinski – być może najwybitniejszy aktor w historii kina. Klaus Kinski uważał, że aktorstwo to ani powołanie, ani zawód. (…) Nie ma absolutnie żadnego związku z bezsensem zwanym talentem i naprawdę nie ma tu z czego być dumnym . Wielokrotnie podkreślał, że w filmach gra wyłącznie dla pieniędzy. Gardził zarówno swoim zajęciem ( Wolałbym zostać kurwą i sprzedawać na ulicy swoje ciało niż wystawiać na sprzedaż śmiech, smutek i radość ), jak i innymi aktorami ( Wytresowane pudle, które stają na dwóch łapkach ) oraz reżyserami ( Aroganccy, nadęci i neurotyczni pozerzy, którzy kradną i rabują moją dziką duszę, niczym turyści wracający do domu z trofeami ). Jednocześnie próżno szukać kogoś, kto emanowałby porównywalną intensywnością – niezależnie od tego, czy pojawiał się w filmie na dwie godziny, czy tylko dwie minuty. Magnetyzm i charyzma Kinskiego powodowały, że nawet w pośledniejszych produkcjach jego osobowość wyczuwało się zanim jeszcze aktor pokazał się na ekranie i długo po tym, jak z niego zniknął. Zwykle powierzano mu epizody czarnych charakterów, szaleńców i dziwaków, jednak jego dar dominującej obecności sprawiał, że w danej scenie nikt poza nim się nie liczył – nawet grając ogony, Kinski przyćmiewał bardziej uznanych aktorów. Trudno wyjaśnić, na czym polegał fenomen jego aktorstwa. Obdarzony specyficznymi warunkami fizycznymi – nawiedzona twarz, przeszywające spojrzenie dużych bladobłękitnych oczu, wygięte w ironicznym grymasie usta, jasnowłosa grzywa – często grał ciałem w sposób tyleż nadekspresyjny, co kontrastowy: płynnie przechodził od bezruchu, skupienia i naprężenia do nagłych wybuchów motorycznej aktywności w postaci gwałtownych zrywów, nerwowych tików i szarpanych ruchów. Podobnie zmieniała się jego fizys: w jednym momencie kamienna maska, w drugim wykrzywione szaleństwem oblicze maniaka. Teatralne zderzenie powściągliwości z naddatkiem w połączeniu z wyrazistą powierzchownością tworzyło emocjonalne napięcie, ale przecież nie było to aktorstwo czysto cielesne. Jeśli pozwalał na to scenariusz, Kinski umiał oddać psychologiczną złożoność granych przez siebie postaci, zaakcentować niuanse, podkreślić ambiwalencję. Był aktorem totalnym: całkowicie zrastał się z rolą jak w metodzie Stanisławskiego, którą zresztą wyśmiał: Jedno wielkie gówno. (…) Niby jak miałby mnie ktoś nauczyć śmiechu czy płaczu? Radości? Smutku? Bólu? Rozpaczy? Szczęścia? Biedy i głodu? Nienawiści i miłości? Kinski uczył się wszystkiego samodzielnie, w perfekcyjny sposób opanowując środki wyrazu i wypracowując głębokie, instynktowne zrozumienie aktorstwa. Rozumiał sztukę, ale wiedział także, że w większości przypadków kino to po prostu komercja. Przy doborze ról najczęściej kierował się więc względami finansowymi: kto dobrze płacił, ten dostawał Kinskiego, kto zaś skąpił – ten był odprawiany z kwitkiem. Z tego powodu aktor odmówił swych usług m.in. Felliniemu, Pasoliniemu, De Sice, Spielbergowi i Bergmanowi. Żaden kapuściany głąb nie może uwierzyć, że filmy kręcę tylko dla pieniędzy – irytował się Kinski. Zajadłe walki Kinskiego z reżyserami, scenarzystami, producentami, kamerzystami, dźwiękowcami oraz innymi aktorami i aktorkami są dobrze udokumentowane. Na planie filmu Aguirre, gniew boży (1972) obdarzony wybuchowym temperamentem aktor ciągle kłócił się z Wernerem Herzogiem – do tego stopnia, że wzajemnie grozili sobie śmiercią. Wódz plemienia Matsigenka, który podczas kręcenia Fitzcarraldo (1982) był świadkiem serii ataków szału Kinskiego, zaoferował Herzogowi zabicie aktora (reżyser odmówił). Ciekawe, że na podobny pomysł wpadł też producent Krwawego nałogu (1986) Davida Schmoellera. W życiu prywatnym Kinski był równie bezkompromisowy. Trzykrotnie żonaty i rozwiedziony, miał trójkę dzieci, z których najstarsze – córka Pola – oskarżyła ojca o molestowanie seksualne (wiele lat po jego śmierci, toteż Kinski nie mógł się przed tymi zarzutami bronić). Prowadził wystawny tryb życia, otaczał się zbytkiem, luksusowe samochody i mieszkania zmieniał niczym rękawiczki – albo raczej niczym tysiące kochanek, które rzekomo posiadał. Aktor opisywał to szczegółowo w swojej głośnej autobiografii Ja chcę miłości! , o której Herzog powiedział wiele lat później: Nic tam nie było prawdą, wszystko było stylizowane . Kinski chętnie mitologizował własne życie, jego biografia jest więc pełna półprawd, przekłamań i mistyfikacji. Można z niej jednak wyłonić pewne fakty. Przyszedł na świat 18 października 1926 roku w Sopocie (wówczas części Wolnego Miasta Gdańska) jako Klaus Günter Karl Nakszynski, najmłodszy syn polskiego aptekarza Brunona Nakszyńskiego i niemieckiej pielęgniarki Susanne Lutze. W 1931 roku rodzina wyjechała za chlebem do Berlina, ale według relacji Kinskiego nadal klepała biedę. Herzog, który poznał ich w latach 50., twierdził, że był to mit – w rzeczywistości Nakszynskim nieźle się powodziło. W wieku lat siedemnastu Klaus został wcielony do Wehrmachtu i trafił na front w Holandii. Szybko dostał się do niewoli brytyjskiej – on sam utrzymywał, że postanowił zdezerterować z niemieckiej armii, ale podczas ucieczki został postrzelony i schwytany przez aliantów, a potem przewieziony do obozu jenieckiego Berechurch Hall w angielskim Colchester. To właśnie tam po raz pierwszy wystąpił na scenie przed publicznością, biorąc udział w programach rozrywkowych, które miały na celu podtrzymanie morale osadzonych. Po uwolnieniu w 1946 roku wrócił do Berlina i postanowił kontynuować tam karierę aktorską. Przyjąwszy pseudonim Klaus Kinski, młody artysta godzinami uczył się wymowy, ćwiczył dykcję i opracowywał swoje emploi , w nieskończoność powtarzając dzieła Goethego, Villona, Rimbauda, Szekspira, Schillera i Wilde’a (w przyszłości nagra blisko trzydzieści popularnych płyt ze słuchowiskami i recytacjami poezji tych oraz innych autorów). Występował z objazdową trupą teatralną z Offenburga, a także na deskach renomowanych teatrów w Berlinie (Schlosspark-Theater) i Wiedniu (Burgtheater), ale nigdzie nie zagrzał miejsca dłużej – z powodu porywczego charakteru prędzej czy później tracił każdą pracę. Jednocześnie próbował swoich sił w kinematografii, debiutując epizodem w rozliczeniowym Morituri (1948) Eugena Yorka, ale kolejne rólki – w Decyzji przed świtem (1951) Anatole Litvaka i Strachu (1954) Roberta Rosseliniego – zdobywał w trzyletnich odstępach. W obliczu braku stałego zatrudnienia jego stan psychiczny się pogarszał: ponoć dwukrotnie podjął próbę samobójczą, a po napaści na koleżankę z teatru w 1950 roku trafił na obserwację do szpitala psychiatrycznego. Lekarze zdiagnozowali u niego zrazu schizofrenię, a potem antyspołeczne zaburzenie osobowości potoczenie określane mianem psychopatii. W połowie lat 50. niemieccy filmowcy zaczęli odkrywać samorodny talent aktora, co skutkowało rolami – wprawdzie drugoplanowymi, ale już interesującymi – m.in. w Ludwigu II (1955) Helmuta Käutnera i Sarajewie (1955) Fritza Kortnera. Kinowa kariera Kinskiego rozpoczęła się na dobre u progu kolejnej dekady, kiedy zaczął on występować w popularnych krimis – filmach kryminalnych na podstawie powieści Edgara Wallace’a (takich jak Mściciel [1960] Karla Antona i Martwe oczy Londynu [1961] Alfreda Vohrera) oraz w westernach Der letzte Ritt nach Santa Cruz (1964) Ralfa Olsena i Winnetou II (1964) Haralda Reinla. Nie były to role pierwszoplanowe, ale pomogły one ustabilizować zawodową sytuację Kinskiego i zwróciły uwagę twórców spoza Niemiec. Rosnąca reputacja Kinskiego jako zdolnego aktora zaowocowała nie tylko małym, lecz soczystym występem w superprodukcji Doktor Żywago (1965) Davida Leana, ale i zainteresowaniem ze strony autorów spaghetti westernów: Sergio Leone ( Za kilka dolarów więcej [1965]), Damiano Damianiego ( Gringo [1967]), Luigiego Bazzoniego ( Człowiek, duma i zemsta [1967]), Sergio Corbucciego ( Człowiek zwany Ciszą [1968]) oraz Antonio Margheritiego ( I rzekł Pan do Kaina [1970]). Kinski miał na koncie dwa tuziny spaghetti westernów, ale wcale się do nich nie ograniczał – grał też w kameralnych dramatach ( The Pleasure Girls [1965] Gerry’ego O’Hary), szalonych komediach szpiegowskich ( Pięć Złotych Smoków [1967] Jeremy’ego Summersa), rewelacyjnych kryminałach ( Grand Slam [1967] Giuliano Montaldo), kiczowatych horrorach ( W pajęczej sieci [1971] Antonio Margheritiego), sztampowych filmach wojennych ( Bękarty [1968] Duccio Tesariego) i erotycznych szmirach ( Mir hat es immer Spaß gemacht [1970] Willa Trempera). Nie był wybredny, wszak najbardziej liczył się dlań czek na okrągłą sumkę. Przełom w działalności Kinskiego nastąpił na początku lat 70. wraz z zainicjowaniem współpracy z Wernerem Herzogiem, która obrodziła w pięć filmów. Reżyser nie był pierwszym stałym kooperantem aktora – w poprzedniej dekadzie Kinski siedmiokrotnie zagrał u Alfreda Vohrera, a w latach 1969-1976 zrealizował cztery filmy z Jesúsem Franco ( Paroxismus , Markiz de Sade: Justyna , Książę Dracula i Kuba Rozpruwacz ) – nie da się jednak ukryć, że Kinski stworzył swoje najlepsze kreacje u Herzoga, a najlepsze filmy Herzoga to te z Kinskim. On był jedynym geniuszem, jakiego spotkałem na swojej drodze – wyznał reżyser. Ich relacja, jak się rzekło, była burzliwa: spierali się, grozili sobie, zrywali kontakt, by znów wrócić do siebie – i tak przez półtorej dekady, od Aguirre, gniewu bożego , poprzez Nosferatu wampira i Woyzecka (obydwa z 1979), aż po Fitzcarraldo i Cobra Verde (1987). Herzog wspominał, że toczyli dramatyczne spory, mocowaliśmy się ze sobą, a ponad tym wszystkim mieliśmy do siebie głębokie, ślepe zaufanie. To los, poza nami dwoma, nas zbliżył i przymusił do siebie. Wiedzieliśmy to i uznaliśmy . Kilka lat po śmierci aktora reżyser poświęcił mu film dokumentalny pod znamiennym tytułem Mój ukochany wróg (1999). W dużej mierze dzięki Herzogowi w latach 80. Kinski zyskał status gwiazdy filmowej globalnego formatu. Oczywiście nie przeszkodziło mu to w dalszych chałturach, a były to zarówno filmy klasy B – horrory ( Schizoid [1980] Davida Paulsena), science fiction ( Android [1982] Aarona Lipstadta) oraz kino akcji ( Komando Leopard [1986] Antonio Margheritiego) – jak i hollywoodzkie thrillery szpiegowskie ( Mała doboszka [1984] George’a Roya Hilla) oraz komedie ( Najlepszy kumpel [1981] Billy’ego Wildera), brytyjskie dreszczowce ( Jad [1981] Piersa Haggarda), a nawet telefilmy ( Łowcy czasu [1987] Michaela Schultza). Ostatni film, w jakim Kinski wystąpił – i który nakręcił według własnego scenariusza – to Paganini (1989). Nie tyle biografia słynnego włoskiego skrzypka oraz kompozytora, ile bolesny przejaw megalomanii i próżności aktora, który, znalazłszy się po drugiej stronie kamery, poległ w walce ze sztuką filmową. Paganini to chaotyczny, pozbawiony fabuły ciąg scen seksu i przemocy mentalnej – i nic ponad to. Po kasowej i krytycznej porażce filmu Kinski wycofał się z życia publicznego: w niczym już nie zagrał i niczego nie wyreżyserował. Zaszył się na kalifornijskim odludziu, gdzie 23 listopada 1991 roku zmarł na zawał serca. Tak oto w dorobku Kinskiego nieliczne arcydzieła sąsiadują z miriadami tanich, marnych filmideł, w których aktor migał przez kilka minut, zgarniał wypłatę i znikał, zaśmiecając swoją filmografię i rozrzutnie trwoniąc wielki talent genialnego naturszczyka. Ale nawet w tych gorszych produkcjach potrafił zabłysnąć, skraść scenę czy nasycić dialog własną, unikatową ekspresją – często był wręcz jedynym na ekranie elementem wartym uwagi. Wydaje się, że kino nie wykorzystało w pełni jego potencjału. Herzog narzekał na fakt, że niemiecki przemysł filmowy tak nisko cenił Kinskiego, ale i dodawał, że on sam był temu winien . Kinski zagrał w 130 filmach kinowych, trzech telefilmach oraz trzech serialach. Dwa z tych filmów, Lasciapassare per l’Inferno (1966) George’a Fullera i Chi ha rubato il tesoro dello scia? (1974) Guido Leoniego, nie doczekały się premiery. Zaginęły też dwie telewizyjne produkcje Petera Zadka, czyli Die Kurve (1961) i Die Mondvögel (1963), a także grecki miniserial Katohi (1973-74). Niżej podpisany obejrzał 129 dostępnych fabuł z udziałem aktora, cztery obrazy dokumentalne, dwa odcinki seriali oraz zapis spektaklu Jezus Chrystus Zbawiciel – i na tej podstawie powstała niniejsza lista 10 najlepszych ról Klausa Kinskiego . Człowiek zwany Ciszą (1968) Pesymistyczny western pomyślany przez Sergio Corbucciego jako polityczna alegoria jest dziś otoczony kultem, jednak jego pierwotny odbiór był chłodny. Najbardziej chwalono zdjęcia, muzykę Ennio Morricone oraz grę aktorską Jean-Louisa Trintignanta i Klausa Kinskiego. Łowca głów Loco to istotnie pierwsza wielka rola tego drugiego: pozornie czarujący i uprzejmy, w rzeczywistości jest to bezwzględny gracz, który zabija bez mrugnięcia okiem nawet niewinnych – byleby tylko dostać za to sutą nagrodę. Mówiąc krótko: podręcznikowy psychopata, który pod promiennym uśmiechem skrywa naturę drapieżnika. I rzekł Pan do Kaina (1970) Antonio Margheriti był jednym z pierwszych reżyserów, którzy w swoich filmach zdecydowali się zaoferować główną rolę Kinskiemu , opierając tym samym całą fabułę na barkach aktora znanego do tamtej pory głównie z planu drugiego i dalszych. Niemiec znakomicie wywiązał się z powierzonego mu zadania, tworząc nietypową postać anioła zemsty. Gary Hamilton nie jest szalonym mścicielem, któremu się kibicuje, lecz zimnym antybohaterem, którego dążenie do celu jest wręcz nieludzkie – a to dzięki interpretacji Kinskiego, który uniknął typowej dla siebie przesady, stawiając głównie na półtony oraz wymowną mimikę. Aguirre, gniew boży (1972) Kinski trafił na umiejscowiony w peruwiańskiej dżungli plan filmu Herzoga prosto z Berlina, gdzie wystawiał fatalnie przyjęty monodram Jezus Chrystus Zbawiciel . Frustracja i gniew aktora po części stały się paliwem dla jednej z jego najważniejszych kreacji, hiszpańskiego konkwistadora Lope de Aguirre, który w poszukiwaniu legendarnego miasta El Dorado w Amazonii skazuje na zagładę siebie i swoich towarzyszy. Utożsamienie się aktora z tą postacią – z jej brakiem pokory wobec groźnej natury, z jej arogancją i chciwością – odczuwa się tutaj nieomal fizycznie. Trudno wyobrazić sobie w tej roli kogoś innego. Najważniejsze to kochać (1975) Miłość… ogień i płomienie przez rok, popiół przez trzydzieści lat – słowa z powieści Lampart Giuseppe Tomasi di Lampedusy mogłyby posłużyć za motto tego przygnębiającego filmu Andrzeja Żuławskiego o seksie, śmierci i zepsuciu przemysłu rozrywkowego. Niełatwo zaistnieć, mając za ekranową partnerkę Romy Schneider, która stworzyła tu bodaj najwspanialszą rolę w swoim życiu. A jednak Kinskiemu się to udało: jako kabotyński, zniewieściały aktor Karl-Heinz Zimmer kradnie każdą scenę, a jego emocjonalny wybuch w restauracji należy do najbardziej pamiętnych sekwencji w całym filmie. Sieć (1975) Mało kto pamięta o tym thrillerze psychologicznym Manfreda Purzera, opowiadającym o przebrzmiałym pisarzu, który morduje pewną kobietę. Tymczasem jest to nader sprawnie zrealizowany i trzymający w napięciu dreszczowiec psychologiczny z kapitalnymi występami Mela Ferrera i Kinskiego. Brukowy dziennikarz Emilio Bossi w jego wykonaniu epatuje śliskim urokiem: to cwany manipulator, wyzbyty wszelkich zahamowań cynik i karierowicz, który nie waha się przed ubrudzeniem własnych rąk, gdy wymaga tego sytuacja. Kinski jako Bossi personifikuje wszystko to, co najgorsze w tabloidowych mediach. Nosferatu wampir (1979) Ten wampir uosabia mieszaninę smutku i pożądania ludzi, którzy chcą się zabić, bo nie mogą żyć bez fizycznej i duchowej miłości – mówił Kinski o Nosferatu z filmu Herzoga (będącego przeróbką Nosferatu – symfonii grozy [1922] F.W. Murnaua). Krwiopijca w jego poruszającej kreacji to figura tragiczna: samotny, wypalony i zmęczony nieśmiertelnym bytem melancholik desperacko łaknący zbawienia poprzez miłość. Dzięki zniuansowanej grze Kinskiego potwór wywołuje zarówno grozę, jak i współczucie. Aktor wcielił się w wampira także w Nosferatu w Wenecji (1988) Augusto Caminito, ale już bez większego przekonania. Woyzeck (1979) Niewykluczone, że w dokonanej przez Herzoga adaptacji sztuki Georga Büchnera stworzył Kinski swą najwybitniejszą rolę. Portret poniewieranego żołnierza rozdartego między cielesnymi żądzami a krępującymi je normami kulturowymi jest wstrząsający – tak jak scena morderstwa, w której twarz Woyzecka zdradza całą gamę sprzecznych emocji: od ślepej furii, poprzez upojenie, aż po przerażenie własnym czynem i natychmiastowy żal. Nie dziwi późniejsze wyznanie Kinskiego: Przy żadnym dotychczas kręconym filmie nie cierpiałem tak bardzo. (…) Ta rola pozostawiła we mnie straszliwe spustoszenia. La Femme Enfant (1980) Choć niemiecki aktor zapamiętał zdjęcia do filmu Raphaële Billetdoux jako niekończącą się walkę z dyletanctwem i agresywnym uporem reżyserskiej kozy i jej równie niekompetentnego kamerzysty-partacza , to na planie dał z siebie wszystko. Marcel, opóźniony w rozwoju niemy ogrodnik, który zaprzyjaźnia się z samotną dziewczynką (co kończy się dla niego tragicznie), to nietypowa dla niego rola wrażliwego naiwniaka: wyważona i subtelna, do tego odgrywana za pomocą samych tylko gestów i spojrzeń. Dowód na to, jak mistrzowsko opanował Kinski język ciała do wyrażania tego, czego nie da się powiedzieć za pomocą słów. Fitzcarraldo (1982) Jeszcze jedna wspólna podróż Herzoga i Kinskiego do amazońskiej dżungli – tym razem nie tak mroczna i beznadziejna, jak w Aguirre . Historia tytułowego awanturnika owładniętego obsesją na punkcie wystawienia opery w środku Amazonii to przewrotna pochwała sztuki, sam Fitzcarraldo to zaś porte parole reżysera, który – podobnie jak jego bohater – gotów był postawić na szali życie swoje i swoich kompanów, aby osiągnąć cel ( vide niesławna scena przeciągania statku przez górę). Fitzcarraldo w wykonaniu Kinskiego to niezłomny marzyciel i utopista, a jego triumfalny uśmiech w finale na długo zapada w pamięć. Cobra Verde (1987) Po koszmarnych zdjęciach w Afryce do tego filmu Herzog przysiągł sobie, że już nigdy nie będzie kooperował z Kinskim, który wypalił się niczym kometa . Reżyser opowiadał, że wybuchy gniewu aktora były bardziej gwałtowne niż kiedykolwiek – i to widać też na ekranie. W swoim dążeniu do samozniszczenia handlarz niewolników Francisco Manoel da Silva przypomina rozpędzony pociąg zmierzający ku przepaści, co oczywiście następuje. Finałowa scena daremnej próby wypchnięcia ciężkiej łodzi na otwarte morze jest nader symboliczna nie tylko dla Silvy, ale i dynamiki artystycznej komitywy Herzoga i Kinskiego. BONUS: Jezus Chrystus Zbawiciel (2008) Kinski przez dziesięć lat pisał monodram, w którym ustami Jezusa krytykował kler, polityków oraz społeczeństwo. Aktor planował międzynarodowe tournée, lecz skończyło się na jednym spektaklu w berlińskiej Deutschlandhalle w listopadzie 1971 roku, sfilmowanym przez Petere Geyera. Kinski doprowadził widownię do wrzenia swoją radykalną reinterpretacją Nowego Testamentu – doszło do pyskówek i rękoczynów, wybuczany aktor kilka razy przerywał przedstawienie i schodził ze sceny. Jezus Chrystus Zbawiciel to jedyna okazja, żeby zobaczyć Kinskiego – ten niekontrolowany żywioł – w warunkach teatralnych. Bibliografia: M. Clements, Klaus Kinski & The Thing , „Playboy”, listopad 1985. P. Cronin (red.), Herzog on Herzog , London 2002. G.M. Grabowska, R. Prokurat (red.), Klaus Kinski: Legenda czy rzeczywistość , Sopot 1994. T. Howarth, Real Depravities: The Films of Klaus Kinski , McHenry 2016. D. Jacobs, Klaus Kinski: I Become My Characters , „New York Times”, 7 października 1979. K. Kinski, Ja chcę miłości! , tłum. M. Wasilewska, Warszawa 1992. M. Malatyńska, Wielki inscenizator. Mówi Werner Herzog , „Film” nr 1/95, styczeń 1995. A. Wiśniewska, J. Kutyła (red.), Herzog. Przewodnik Krytyki Politycznej , Warszawa 2010. The post AKTOR TOTALNY. 10 najlepszych ról KLAUSA KINSKIEGO first appeared on film.org.pl .

Oryginalne źródło

Czytaj pełny artykuł w serwisie film.org.pl

Wspieraj rzetelne dziennikarstwo — kliknij poniżej, aby przejść do oficjalnej publikacji w serwisie film.org.pl.

Przejdź do artykułu u źródła ↗
Nie przegap

Zobacz również

Wszystkie wiadomości →