TVZajawka
TVZajawka PL
film.org.pl · · 5 min czytania

THE SOCIAL RECKONING [recenzja]. O cenie jaką MY płacimy za rozwój potęgi Zuckerberga

Lepiej pomnażać swój majątek, nawet jeśli po drodze pojawiają się konsekwencje, które dotykają milionów ludzi. The Social Reckoning: W sieci konsekwencji. The post THE SOCIAL RECKONING [recenzja]. O cenie jaką MY płacimy za rozwój potęgi Zuckerberga first appeared on film.org.pl .
THE SOCIAL RECKONING [recenzja]. O cenie jaką MY płacimy za rozwój potęgi Zuckerberga
Źródło ilustracji: film.org.pl

Kiedy ma się już ogromny majątek – taki, dzięki któremu jego posiadacz i kolejne pokolenia jego potomków nie będą musiały przepracować ani jednego dnia w swoim życiu – co zrobić z całym tym wolnym czasem? Walczyć z głodem na świecie? Pomóc dzieciom doświadczającym biedy? Ułatwić dostęp do czystej wody pitnej? A może zaangażować się w aktywizm? Nie, to zbyt banalne. Lepiej dalej pomnażać swój majątek, nawet jeśli po drodze pojawiają się konsekwencje, które dotykają milionów innych ludzi. The Social Reckoning: W sieci konsekwencji. W przypadku Marka Zuckerberga jedną z tych konsekwencji jest sposób, w jaki jego platformy wpływają na użytkowników. Facebook, Instagram czy WhatsApp stały się potężnymi narzędziami kształtującymi sposób, w jaki ludzie konsumują informacje, komunikują się ze sobą i postrzegają rzeczywistość. The Social Reckoning przygląda się właśnie temu, co dzieje się wtedy, gdy rozwój technologicznego imperium zaczyna mieć cenę, której nie da się już tak łatwo zignorować. Wielu widzów czuje rozczarowanie po seansie The Social Reckoning: W sieci konsekwencji , porównując film do The Social Network . Autorem scenariusza do obu tytułów jest Aaron Sorkin , który tym razem przyjmuje również rolę reżysera. Fincherowski portret Zuckerberga to obraz zadufanego w sobie chłopaka, który kosztem innych podbudowuje swoją niską samoocenę. Wystarczy spojrzeć na genezę Facebooka i genialny pomysł stworzenia strony internetowej do oceniania dziewczyn po wyglądzie. Nie ma w tym portrecie miejsca na współczucie ani głaskanie mężczyzny po głowie. Od początku do końca widz rozumie, z kim ma do czynienia. The Social Reckoning staje w kontrze i przedstawia zagubionego geniusza, który mierzy się z krwawymi konsekwencjami swojego postępowania. Sorkin zdaje się pokazywać widzom Zuckerberga jako ofiarę. Ale czy można współczuć miliarderowi, który ułatwił szaleńcom szturm na Kapitol pięć lat temu? The Social Reckoning nazwałabym filmem dziennikarskim. Skupia się na konkretnym problemie – radykalizacji użytkowników przez Facebooka. Jeff Horwitz, laik w obszarze mediów społecznościowych, zostaje przydzielony do tej właśnie sprawy. Dzięki kontaktowi z pracowniczką Facebooka pozyskuje informacje o przerażających praktykach platformy. Mowa tu już o całym imperium Zuckerberga – Facebooku, Instagramie czy WhatsAppie. Żeby zradykalizować nowego użytkownika, nie potrzeba wiele. Wystarczą interakcje z postami, które, w zależności od istotności , przygotowują algorytm do wyświetlania kolejnych publikacji. Jeremy Strong wypada niesamowicie. Opanował manieryzmy Zuckerberga, jego głos, a nawet specyficzne spojrzenie mężczyzny. Mimo upływu lat miliarder wciąż pozostaje niezręcznym i zadufanym w sobie indywidualistą. Problem pojawia się jednak gdzie indziej – w sposobie, w jaki Sorkin prowadzi tę postać. Zamiast bezwzględnego twórcy potężnej platformy dostajemy człowieka zagubionego w konsekwencjach własnych decyzji. Twórca nie próbuje wybielić Zuckerberga, ale wyraźnie pozwala widzowi spojrzeć na niego z większą wyrozumiałością. I właśnie tutaj The Social Reckoning najbardziej różni się od The Social Network . Fincher nie prosił widza o współczucie dla Zuckerberga. Pokazał go jako aroganckiego, samotnego i przekonanego o własnej wyższości. Sorkin po latach wraca do tej samej postaci i przesuwa punkt ciężkości. Tym razem interesuje go nie tyle człowiek, który stworzył Facebooka, ile człowiek, który musi zmierzyć się z konsekwencjami stworzonego przez siebie systemu. Nie jestem jednak pewna, czy ta zmiana perspektywy działa na korzyść filmu. Radykalizacja użytkowników, dezinformacja i wpływ algorytmów na społeczeństwo to temat znacznie większy niż sam Zuckerberg. Paradoksalnie jednak, im więcej The Social Reckoning mówi o odpowiedzialności platformy, tym mniej miejsca pozostaje na naprawdę pogłębiony portret jej twórcy. Zuckerberg staje się symbolem systemu, ale nie zawsze pełnoprawnym bohaterem tej historii. Dużo ciekawsza okazuje się droga Jeffa Horwitza ( Jeremy Allen-White ). To właśnie jego śledztwo pozwala widzowi stopniowo odkrywać kolejne warstwy facebookowego imperium. Początkowo mamy do czynienia z dziennikarzem, który po prostu dostaje temat. Z czasem zaczyna rozumieć, że za pojedynczymi publikacjami, reakcjami i rekomendacjami kryje się mechanizm, którego konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze, niż ktokolwiek zakładał. Film działa najlepiej właśnie wtedy, gdy pozwala nam odkrywać ten system razem z nim. Sorkin jako reżyser nie ma jednak w rękach narzędzi, którymi Fincher posługiwał się w The Social Network . Tam chłód obrazu, tempo, muzyka i montaż tworzyły niemal hipnotyczny portret świata, w którym ambicja, pieniądze i technologia zaczynały wyprzedzać ludzkie możliwości. The Social Reckoning jest bardziej bezpośredni. Mniej interesuje go atmosfera, a bardziej przekaz. Momentami przypomina dziennikarskie śledztwo przeniesione na ekran. I może właśnie dlatego po seansie pozostaje niedosyt. Nie dlatego, że Sorkin opowiedział złą historię. Przeciwnie, temat jest fascynujący i wciąż przerażająco aktualny. Trudno jednak nie zastanawiać się, czy film nie próbuje powiedzieć zbyt wiele naraz. Chce być opowieścią o Zuckerbergu, dramatem o odpowiedzialności, dziennikarskim śledztwem i ostrzeżeniem przed potęgą algorytmów. Każdy z tych elementów jest interesujący, ale nie wszystkie dostają wystarczająco dużo przestrzeni. Ostatecznie The Social Reckoning nie jest więc drugim The Social Network . I być może właśnie przez to porównanie film traci najwięcej. Oczekiwania widzów pamiętających opowieść Finchera nie zostaną sprostane. Sorkin napisał wtedy historię o narodzinach potęgi. Teraz opowiada o cenie, jaką świat płaci za jej rozwój. To ciekawa zmiana perspektywy, ale zdecydowanie mniej satysfakcjonująca jako portret człowieka, od którego wszystko się zaczęło. The post THE SOCIAL RECKONING [recenzja]. O cenie jaką MY płacimy za rozwój potęgi Zuckerberga first appeared on film.org.pl .

Oryginalne źródło

Czytaj pełny artykuł w serwisie film.org.pl

Wspieraj rzetelne dziennikarstwo — kliknij poniżej, aby przejść do oficjalnej publikacji w serwisie film.org.pl.

Przejdź do artykułu u źródła ↗
Nie przegap

Zobacz również

Wszystkie wiadomości →